Państwo Darcy kilka lat później ― „Death Comes to Pemberley”

By | 15 stycznia 2014

Niewiele jest w świecie kultury koncepcji bardziej kontrowersyjnych od prób kontynuowania uznanych dzieł przez innych autorów. Czy to za życia twórcy oryginału, czy ― prędzej ― po jego śmierci, często znajduje się ktoś (z reguły o sławie niebotycznie mniejszej), kto chętnie podejmie się prowadzenia dalszych losów lubianych przez odbiorców bohaterów. Nie trzeba chyba dodawać, iż próby te kończą się z reguły fiaskiem artystycznym, a fani pierwowzoru ciskają gromy na tego, kto ośmielił się zbrukać ich ukochaną książkę, komiks czy film. Jedną z tych autorek, które doczekały się szeregu nieudolnych naśladowczyń, jest bez wątpienia Jane Austen. Choć wielu próbowało, nikt nie potrafił opowiedzieć o kolejnych latach życia Elizabeth Bennet i Fitzwilliama Darcy’ego, równocześnie tworząc coś więcej niż proste love story i wzbogacając historię o trafne, pełne humoru spostrzeżenia dotyczące ludzkiej natury i obyczajów w początkach XIX wieku. Wśród licznych kontynuacji znalazła się także niewydana w Polsce książka P.D. James, autorki specjalizujących się w kryminałach. I pewnie skończyłoby się na tym, że ominęłabym „Death Comes to Pemberley” szerokim łukiem, gdyby nie ekranizacja stacji BBC, która pod koniec grudnia uraczyła widzów trzyodcinkowym miniserialem powstałym na kanwie powieści.

Elizabeth i Fitzwilliam Darcy (Anna Maxwell Martin, Matthew Rhys)

Elizabeth i Fitzwilliam Darcy (Anna Maxwell Martin, Matthew Rhys)

Tytułowe Pemberley to nazwa rodowej posiadłości Darcy’ego. W sześć lat po ślubie mieszkają tam główni bohaterowie „Dumy i uprzedzenia”, wychowują syna i przygotowują się do wyprawienia wystawnego dorocznego balu. Ich spokój zostaje zakłócony, gdy w rozpędzonym powozie zjawia się rozhisteryzowana Lydia, najmłodsza siostra Elizabeth, poślubiona George’owi Wickhamowi ― „temu złemu” z powieści Austen, kłamcy, oszustowi i uwodzicielowi. Z uwagi na przeszłe skandale i reputację rodziny Darcych Wickhamowie nie są mile widziani w Pemberley; mimo to Lydia uparła się przyjechać nieproszona na bal. Po drodze doszło jednak do tragicznego wydarzenia ― kłótni między George’em a jego najlepszym przyjacielem, w wyniku której ten drugi padł martwy, a ten pierwszy został oskarżony o morderstwo.

Największą rzucającą się w oczy wadą tej opowieści jest niezdecydowanie, czym chce być. Teoretycznie mamy do czynienia z kryminałem, ale brakuje w nim zarówno napięcia, jak i niecierpliwego wyczekiwania na „kto zabił” czy „jak to się skończy” ― finał wszystkich wątków jest bowiem idealnie przewidywalny, a samo śledztwo nie budzi większych emocji. Równocześnie to historia obyczajowa ― mamy nieślubne dziecko służącej, rywalizację dwóch zalotników o rękę Georgiany Darcy, kryzys w małżeństwie Elizabeth i Fitzwilliama ― ale choć to kwestie ciekawe, nie napędzają opowieści, są raczej dodatkami w tle potraktowanymi po macoszemu. Nie jest to wreszcie pełnoprawna kontynuacja „Dumy i uprzedzenia”. Niektórzy bohaterowie pojawiają się w serialu dosłownie na kilka chwil i są właściwie kalką tego, co zaprezentowano nam w powieści (rodzice głównej bohaterki, Lydia). Inni dziwnym trafem charakter w znacznym stopniu zatracili (przede wszystkim Darcy i Elizabeth, choć dotyczy to też pojawienia się dodanej wyjątkowo na siłę Lady Catherine). Z całej tej plejady najciekawiej w serialu wypada George Wickham, archetypiczny interesujący niegodziwiec. To właśnie rola Matthew Goode’a przyciąga do ekranu na te trzy godziny.

Lydia Wickham (Jenna Coleman) i Georgiana Darcy (Eleanor Tomlinson)

Lydia Wickham (Jenna Coleman) i Georgiana Darcy (Eleanor Tomlinson)

Największym problemem „Death Comes to Pemberley” jest więc w moim mniemaniu scenariusz, za co, jak podejrzewam, trzeba obwiniać przede wszystkim powieść P.D. James. Sama realizacja wydaje się poprawna, a decyzje castingowe do zaakceptowania. Na pierwszym miejscu urzekł mnie wspomniany Matthew Goode jako odpychająco-intrygujący George Wickham. Elizabeth (Anna Maxwell Martin) nareszcie nie jest typową pięknością, co chyba najbardziej przeszkadzało mi w filmie Joego Wrighta z Keirą Knightley, tylko że dla odmiany brak w niej jakiejkolwiek radości życia i aż smutno patrzeć, jak po sześciu latach w Pemberley u boku ukochanego wydaje się wszystkim zniechęcona. Jej mąż (Matthew Rhys) jest odpowiednio chmurny i dumny, ale raczej nie będzie tym z panów Darcy, który zostanie zapamiętany na dłużej. Świetne są za to dwie postacie drugiego planu; Lydia (Jenna Coleman) jest dokładnie taka, jak wyobrażałam sobie podczas lektury książki ― rozkapryszona, głośna, próżna. Jej zupełne przeciwieństwo stanowi Georgiana Darcy (Eleanor Tomlinson), której zdecydowanie najłatwiej kibicować spośród wszystkich bohaterów, a że w „Dumie i uprzedzeniu” nie odgrywała zbyt znaczącej roli, to jej serialowe poczynania raczej żadnego fana pierwowzoru nie ubodą.

Dziś BBC nie zbiera ode mnie samych pochwał. Nie oznacza to, że nie warto skusić się na trzy odcinki „Death Comes to Pemberley”. Jeśli lubicie produkcje kostiumowe, nie powinniście żałować wieczoru poświęconego na oglądanie. Dobrze się po prostu nie nastawiać na kolejne arcydzieło brytyjskiej telewizji. O ile „Duma i uprzedzenie” nie ma u Was rangi świętości, której nie godzi się szargać jakimikolwiek kontynuacjami, można dać serialowi szansę. Ja dałam i tej decyzji nie żałuję ― choć do lektury książek o dalszych losach Elizabeth i Darcy’ego w dalszym ciągu nikt mnie nie namówi.

  • Agata

    Jestem na razie po dwóch odcinkach. Fanatyczną fanką „Dumy i uprzedzenia” nie jestem, ale bardzo lubię książkę i oglądam większość wersji jaka powstaje (nie mogłam zdzierżyć tylko bollywoodzkiej). Goode’a uwielbiam i jest świetny jako Wickham, to chyba najjaśniejszy punkt całego serialu. Na razie serialu nie oceniam jako całości, ale ogląda się całkiem przyjemnie.

    • http://oceansoul.waw.pl/ Oceansoul

      Ha, bollywoodzką wersję też widziałam (no dobra, trochę przewijałam w trakcie, bo już nie mogłam). Było to tak strasznie złe, że nigdy więcej bollywoodu!

    • Agata

      Ja nie dotrwałam do połowy :P Widziałam jeden bollywoodzki film i to nie moja bajka.

    • http://oceansoul.waw.pl/ Oceansoul

      Moja zdecydowanie też nie. Może jestem niesprawiedliwa, ale postrzegam te filmy jako „a teraz idziemy do sklepu po bułki, po drodze śpiewając o tym, że idziemy do sklepu po bułki, a wszyscy ludzie na ulicy śpiewają i tańczą razem z nami, bo oni też lubią chodzić po bułki. I jeszcze dodajmy gdzieś słonie i dużo kolorowych chust, będzie tak klimatycznie”. :D

    • Agata

      Hahaha, świetne podsumowanie :D

  • http://www.krimifantamania.blogspot.com/ Agnieszka Hofmann

    Do fanek nie należę, więc się specjalnie nie będę bić, ale jeśli kiedyś pojawi się w TV, to chętnie. Niemcy czasem puszczają seriale BBC, więc może będzie okazja. Natomiast przypomniałaś mi, że mam na czytników „fragment XXL” na czytniku. Kiedyś promowali nim wydanie tej książki, za darmo był, to wzięłam… i zapomniałam. Może przy okazji zerknę, bo P.D. James czasami lubiłam…

    • http://oceansoul.waw.pl/ Oceansoul

      Jakby nie puścili, to BBC ma też swój player i można legalnie oglądać na ich stronie. :) Tylko nie pamiętam, po jakim czasie zdejmują programy.

    • http://www.krimifantamania.blogspot.com/ Agnieszka Hofmann

      Dzięki, wypróbujemy :-)

    • Monika Gonia

      Znajdziesz na cda ten film. Oglądałam. Elizabeth mogłaby być lepsza, ale ostatecznie da się przejść.

  • http://www.bookhunters2.blogspot.com/ Arieen

    Nie jestem pewna czy nie zdyswilifikowalabym tej pozycji tylko ze wzgledu na fakt, ze to produkcja kostiumowa. Jakos nie moge sie do tego typu serii przyzwyczaic na dluzsza mete. Chyba najdluzej udalo mi sie wytrwac przy „Tudorach” (ale chyba glownie ze wzgledu na watek Anny Boleyn i Katarzyny Aragonskiej, potem mnie zaczela historia nuzyc), reszta seriali tego typu wypada z mojego grafiku zazwyczaj tak w polowie 1 sezonu. Nie wiem z czego to wynika, bo historia jako taka jest dla mnie ciekawa, ale raczej w ksiazkach niz na ekranie – moze po prostu przepis na produkcje tego typu, wykorzystywany przez tworcow, z jakiegos powodu czyni je dla niestrawnymi? Hmmm…

    • http://oceansoul.waw.pl/ Oceansoul

      Niestety nie podpowiem, z czego to może wynikać, bo mam kompletnie odwrotnie i pochłaniam filmy i seriale kostiumowe, które tylko się da. Zarówno te ‚ładne’, jak Tudorowie z ładnymi sukniami i wnętrzami, jak i te, gdzie dużo krwi i brudu, jak np. Rzym. Czasami nawet tęskni mi się do możliwości przeniesienia się na rok czy dwa do takich wizualnie odmiennych czasów, najchętniej do wiktoriańskiej Anglii. :)

  • Aneta Brzóska

    Oglądałam, serial mi się podobał. Z wszystkich kontynuacji „DiU” ta jest jedyną możliwa do zaakceptowania. Jedyne co zmieniłabym w serialu, to aktorkę grająca Lizzy – powinna być młodsza (28 lat, a nie prawie 40) i powinna mieć w sobie to coś. Jeśli chodzi o grę – jest O.K. Serial ogląda się dobrze, fabuła ciekawa, piękne plenery, odpowiednie zakończenie. Dla mnie widać tu kontynuację stylu J. AUSTIN.