Przeszłość jest nieustępliwa — „Dallas ’63”, Stephen King

By | 16 kwietnia 2012

Stephen King to jeden z tych autorów, których popularność nie maleje od wielu lat. Jego kolejne powieści podbijają listy bestsellerów, stają się podstawą nierzadko godnych uwagi ekranizacji i zyskują pisarzowi coraz liczniejsze grono fanów. Nie da się ukryć, że King nie jest przewidywalny – choć zasłynął jako mistrz horrorów z akcją osadzoną w stanie Maine, to nie stroni ani od fantasy, ani od thrillerów, ani od powieści czy nowel z pogranicza realizmu magicznego. Oprócz utworów bardzo dobrych trafiają mu się teksty średnie i kiepskie, a obok pozycji zwartych – kilkuset stronicowe cegły. Gdzie w tym zbiorze mieści się „Dallas ‘63”, jeden z największych przebojów ubiegłego roku?

Jake Epping, nauczyciel angielskiego z Lisbon Falls, nie spodziewał się, że kolejna wizyta w barze Ala Templetona odmieni jego życie. Pewnie nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby, że w spiżarni jadłodajni znajduje się tunel czasowy prowadzący do 9 września 1958 roku. Jak jednak inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu jednej doby Al postarzał się o wiele lat i jest bliski śmierci na raka? Początkowo niechętny i sceptycznie nastawiony Jake zgadza się spełnić ostatnią wolę umierającego przyjaciela – powstrzymać Lee Harveya Oswalda, który 22 października 1963 roku zastrzelił prezydenta Kennedy’ego.

Zarys fabuły powieści sugeruje, że do czynienia mieć będziemy z utworem fantastyczno-sensacyjnym, z motywem podróży w czasie z jednej strony i próbą zapobiegnięcia morderstwu – z drugiej. Tymczasem obydwa te wątki są jedynie pretekstem do zaprezentowania obrazu Ameryki przełomu lat 50. i 60 – Stanów Zjednoczonych, które pachną tytoniowym dymem, obawiają się wojny nuklearnej z Rosją, jeżdżą Fordem Sunlinerem i tańczą swinga przy dźwiękach „In the Mood” Glenna Millera.

King potrafi przywoływać nastroje skrajnie różne. Począwszy od Derry – miasteczka dobrze znanego fanom amerykańskiego pisarza, wykreowanego na potrzeby powieści „TO” – w którym klimat jest przytłaczający, a ciepły oddech mordercy czuć na karku; poprzez Dallas, toczonego przez ubóstwo i brud, skoncentrowanego na problemach politycznych, szczególnie konflikcie z Kubą; aż po Jodie, miejsce, zdawałoby się, sielankowe, skąpane w słońcu, z malowniczymi domkami i sympatycznymi sąsiadami.

Akcja leniwie sunie naprzód, Jake coraz lepiej czuje się w nowej rzeczywistości, a o misji przypominają mu tylko przedziwne i nasilające się wraz z kolejnymi rozdziałami zbiegi okoliczności, które autor zgrabnie wykorzystuje do zaznaczenia faktu, iż przeszłość nie lubi być bezkarnie zmieniana. Zarzucić Kingowi trzeba jednak zbytni pośpiech na ostatnich kilkudziesięciu stronach – po drobiazgowym opisie życia Eppinga w przeszłości czytelnik może poczuć się zawiedziony zakończeniem, zwięzłym i zdawkowym, sprawiającym wrażenie pisanego na chybcika. Rozczarowuje także próba wgłębienia się w istotę podróży w czasie; lepiej było pozostawić tę materię zupełnie nietkniętą, niż niezdarnie napoczętą.

Łatwo polubić pisarstwo Kinga – „Dallas ‘63” wciąga od pierwszej strony i trudno odłożyć je choć na chwilę, nawet kiedy pozornie niewiele się dzieje w życiu bohaterów. Widać, że autor solidnie opanował swoje rzemiosło, wie, jak dawkować napięcie i kreślić sylwetki postaci; docenić trzeba także pracę, jaką włożył w odwzorowanie epoki. Warto po tę powieść sięgnąć, by dać się zauroczyć klimatowi lat 60. i czasom prezydentury Kennedy’ego, a także zgłębić historię jednego z najsłynniejszych zamachów w dziejach, wokół którego narosło wiele teorii spiskowych. Nie jest to arcydzieło literatury, ale rozrywka na wysokim poziomie, godna poświęcenia jej kilku wieczorów.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka oraz Portalowi Bestiariusz.

12 thoughts on “Przeszłość jest nieustępliwa — „Dallas ’63”, Stephen King

  1. Agnieszka

    Ja Dallas pochłonęłam z wielką przyjemnością i zgadzam się z Tobą, że ta książka nie żyje pierwiastkiem fantastycznym, a detaliczną, prawdziwą wizją Ameryki sprzed kilkudziesięciu lat – świata, który dawno odszedł, mimo że żyje nadal w pamięci i nostalgicznym uwielbieniu wielu. Widzę te same niedociągnięcia, co Ty – finał, czy w ogóle wątek podróży w czasie, na który wygi fantastyczne będą tylko kręcić głową i nosem. Ale i tak to kawał świetnie opowiedzianej historii. Nie żałuję ani jednej strony. I chcę więcej takiego Kinga!

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      A masz może do polecenia jeszcze jakąś powieść Kinga? Ja z nim dopiero zaczynam i tak trochę po omacku celuję. :)

  2. P.C.S

    Jak chceta polecenia jakiejś książki Kinga, to myślę, ze ja mogę coś poradzić, bo przeczytałem większość jego książek. Ale to zależy jakiej lektury szukasz czy lekkiej czy może coś cięższego i bardziej Kingowskiego. Jeśli lekkiej to polecam „Kamórka”. Ogólnie książka zjechana została przez wielu, ale to rewelacyjny kawałek lekkiej lektury, którą się szybko czyta i nie ma takiego wgłębiania się w postacie.
    Jeśli szukasz czegoś bardziej Kingowskiego to polecam „Smętarz dla zwieżaków” albo „Rękę mistrza”
    Jak co mogę polecić inne ;)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Raczej ‚czegoś bardziej’ niż lekkiego. „Smętarz …” wydaje się okay, sam tytuł mnie intryguje, więc jak mi kiedyś wpadnie, to chętnie sięgnę. :)

  3. kenaz

    Dallas – już od dawna chce to mieć, ale zawsze wychodzi że kupuje coś innego :/

    „Akcja leniwie sunie naprzód” – a mimo to nie można się oderwać od takiej „Ręki mistrza” i wcale nie śpieszno do finału, bo to nie akcja i chęć poznania zakończenia napędza czytanie. Wspaniale King snuje opowieści.
    Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Dużo nie czytałem, ale wszystko mi się podobało. Najbardziej: „Ręka..” i „To” – rewelacja, Mroczna Wieża – całość! w tym że ludzie narzekają na pierwszy tom (ale ja tego nie rozumiem), żeby czytać trzeba lubić westerny.
    Co do „To” – nie powiedziałbym że to lekkie czytadełko, raczej: kawał dobrej literatury rozrywkowej, dosłownie kawał, bo aż 1100 stron drobnego druku, 7 głównych bohaterów, akcja tocząca się równolegle w ’58 i ’85 roku. Zakończenie lekko rozczarowujące, ale u Kinga przecież nie o zakończenia chodzi :) czyta się dla samego delektowania opowieścią.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Brzmi smakowicie. :) Jak dobrze pójdzie, to „TO” (razem z „Bastionem”) niebawem do mnie trafi, postaram się więc gdzieś wyżej kolejki czytania je upchnąć. „Mrocznej wieży” mam kupioną połowę i czekam na reedycję pozostałych tomów, wtedy się wezmę za całość (teraz wolę nie, bo jak mnie wciągnie, to będę cierpieć w oczekiwaniu na resztę :D). A o „Ręce …” będę pamiętać przy okazji jakiejś kolejnej listy zakupów.

    2. kenaz

      MW tak w ciemno od razu wszystkie tomy? Seria wielu fanom Kinga się nie podoba, mnie zachęciła żeby sięgnąć po inne książki autora. W tym roku planuje powtórkę (czytałem kilka lat temu, od piątego tomu musiałem czekać na kolejne – okropne to było) ze względu na premiere nowego, ósmego tomu, którego akcja rozgrywa się chyba między 4 a 5 albo jakoś tak :)
      Jeśli nie stronisz od komiksów to warto się zapoznać, częściowo to są nowe opowieści, częściowo na podstawie 1 i 4 tomu, niestety polskie wersje dość drogie.

      Czekam na recenzje, ciekaw jestem Twojego zdania :)

    3. Oceansoul Post author

      A w ciemno, bo pierwsze cztery były razem w boxie sprzedawane, jak kupowałam. Więc skoro mam już cztery, to mogę mieć i osiem… :D Liczę, że mi się spodoba, miałam przed zakupem kilka rekomendacji (chociaż raczej nie od fanów Kinga, co po prostu od fanów fantastyki), więc postanowiłam zaryzykować.
      Od komiksów nie stronię, nawet zwróciłam na nie uwagę, ale też wydały mi się drogie. Na razie kupować nie będę, może po lekturze książek się zdecyduję. :)

    4. kenaz

      Komiksy.. ja kupiłem w USA, nie dość że taniej mi wyszło to lepszej jakości druk, lepsza okładka (taka elegancka), coś takiego: http://kingowiec.blogspot.com/search/?q=dark+tower – tylko że nie mam Omnibusa a 5 albumów. Cieszy oko! (nawiasem: niezła strona kingowego maniaka:))

      PS: „… i Ociowe życie” – dopiero zauważyłem :D dobre.

  4. Silaqui

    Lubię Kinga, ale tego bardziej klasycznego i horrorowego

    Mroczna Wieża to jedne z moich jego ulubionych książek, choć z perspektywy czasu przyznaję, że w niektórych momentach bywała nieco naiwna :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Mam nadzieję, że mnie też się Wieża spodoba, jak już się za nią wezmę. ^^
      A i po tego ‚klasycznego’ Kinga chętnie sięgnę, jak „TO” raczy wreszcie do mnie dotrzeć, bo coś idzie i idzie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *