Category Archives: Ocia vs KJS

Przechytrzyć studentów

By | 1 marca 2010

Co zrobić, gdy pragnie się napisać i wydać książkę, istnieje jednak obawa, że nikt nie będzie chciał tego dzieła kupić i przeczytać? Odpowiedź jest prosta – wystarczy zostać wykładowcą i wcisnąć ją swoim studentom. W końcu kto inny, na dziewięć piekieł, chciałby posiadać chude, brzydkie coś wydane przez nasz wydział i czytać w wolnym czasie o słowotwórstwie w języku angielskim? Ano nikt. Przeczytaj cały wpis.

Feryjnie

By | 6 lutego 2010

Cudownie mieć ferie. Nieco mniej cudownie, gdy nie można po prostu się nimi cieszyć, a niczym miecz Damoklesa na końskim włosiu wisi nade mną przerażająca w swej istocie praca licencjacka, która – choć każdego dnia mam na to nadzieję – sama napisać się nie chce. A i ja się do tego nie kwapię, w końcu to na moich barkach spoczywa obowiązek ocalenia gatunku ludzkiego, a jak wiadomo – są rzeczy ważne i ważniejsze. Przeczytaj cały wpis.

Czerwono to widzę

By | 25 listopada 2009

Kratki w moim kalendarzu z białych zmieniły się w czerwone. Właśnie skończyłam uzupełniać terminarz o wydarzenia najbliższego miesiąca, teraz już tylko Print Screen i ustawienie na pulpicie karty z napisem „Grudzień”, żeby przez cały czas mogła patrzeć na mnie z wyrzutem i posyłać w moim kierunku złowrogie spojrzenia. Przeczytaj cały wpis.

To be a prefix, or not to be? That is the question!

By | 29 października 2009

Wyobraźcie sobie wykładowcę tak nudnego, że od słuchania go ciekawsze staje się szukanie rozdwojonych końcówek własnych włosów i ukradkowe obcinanie ich nożyczkami. Następnie wyobraźcie sobie, że wykładowca ten wygląda niczym skrzyżowanie goblina ze złym elfem świętego Mikołaja, a jego wzrok wyraża myśl „W tym roku Świąt nie będzie, buhahahaha!”. Przeczytaj cały wpis.

Strona 1 z 11