Loading...

Kategoria: Seriale

Lifeboat for humanity – „Ascension”

Relacja fanów fantastyki z telewizją Syfy nie należy do łatwych. A to serial skasują (zostawiając widzów z cliffhangerem na pożegnanie), a to go anulują po pilocie, a to tylko zwiększą apetyty na produkcję, do realizacji której w ogóle nie dojdzie. Jak więc wypada ostatnia głośna produkcja stacji, emitowany w grudniu 2014 roku „Ascension”? Czy ponad dekadę po premierze „Battlestar: Galactica” dostaliśmy wreszcie kolejne przełomowe sf małego ekranu? Przeczytaj cały wpis.

Ten związek nie ma sensu – sztuka porzucania seriali

W związkach z kulturą jestem raczej stała w uczuciach, a moja lista seriali porzuconych jest dość krótka, gdy zestawić ją z serialami, które obejrzałam do końca. Jeśli poczuję więź z jakąś serią, to zostaję z nią na dobre i, powiedzmy, trochę gorsze. Potrzebuję naprawdę silnego impulsu, by definitywnie rozstać się z tytułem, w który zainwestowałam już czas i emocje. Do którego w jakiś sposób się przywiązałam. Musi więc być naprawdę źle, kiedy mówię: dość. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Seriale, które wiedziały, kiedy się skończyć

Dziś będzie o wybitnie rzadkich serialowych przypadkach, kiedy twórcy wiedzieli, jak i kiedy zakończyć swój serial. O tych nielicznych produkcjach, które od początku zdają się zmierzać do finału (nawet jeśli to tylko pozory), a ich ostatnie odcinki nie wywołują u widza poczucia zmarnowanego czasu, energii i zaangażowania. A przy okazji układania listy odkrywam, ile wynosi idealna liczba sezonów dla produkcji telewizyjnej! Przeczytaj cały wpis.

The Graham Norton Show, czyli jak pokochałam talk show

Jak pewnie większość z Was wie, nie oglądam telewizji. Tymczasem popkultura tworzy się i rozwija także na małym ekranie. I nie mówię tu o emitowaniu seriali, które z telewizją nie kojarzą mi się w tej chwili ani trochę. Należę bowiem do tych kulturożerców, którym często nie wystarcza samo obejrzenie filmu czy serialu ― chcę wiedzieć więcej! I tu naprzeciw moim potrzebom często wychodzi telewizja. Przeczytaj cały wpis.

Państwo Darcy kilka lat później – „Death Comes to Pemberley”

Dziś BBC nie zbiera ode mnie samych pochwał. Nie oznacza to, że nie warto skusić się na trzy odcinki „Death Comes to Pemberley”. Jeśli lubicie produkcje kostiumowe, nie powinniście żałować wieczoru poświęconego na oglądanie. Dobrze się po prostu nie nastawiać na kolejne arcydzieło brytyjskiej telewizji. O ile „Duma i uprzedzenie” nie ma u Was rangi świętości, można dać serialowi szansę. Przeczytaj cały wpis.

Gnani wiatrem zmian – „Parade’s End”

Nikt nie powinien żałować tej pięciogodzinnej podróży do tak innego świata. Tym razem nie zachwyca on swoim blichtrem i bogactwem, jak choćby w osadzonym w podobnym czasie „Downton Abbey”, ale raczej zasmuca, także dzięki zimnej kolorystyce i oszczędnej, melancholijnej ścieżce dźwiękowej. Jeśli jednak lubicie klimat początków XX wieku i brytyjskie produkcje, koniecznie musicie obejrzeć „Koniec defilady”. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Co mnie wkurza w serialach

Skoro powracam do starych cykli, może pora też rozpocząć jakiś nowy? Żeby jednak nie było tak miło ― zacznijmy TOP 5 od niewielkiej dawki internetowego hejtu. Na pierwszy ogień pójdą chętnie i często oglądane przeze mnie seriale. Nawet najlepsze produkcje nierzadko mają problem, by uniknąć najbardziej irytujących wad dotyczących całej tej gałęzi kultury. A co wkurza mnie najbardziej? Przeczytaj cały wpis.

Biała róża, czerwona róża – „The White Queen”

„The White Queen” z pewnością nie jest arcydziełem, brakuje jej przepychu „The Tudors” czy magnetyzmu „Rome”, ale nie można odmówić jej bycia solidną produkcją i dobrą, wierną ekranizacją. Tymczasem zaś mogę polecić sięgnięcie po „Białą królową” wszystkim tym, których ciekawią dzieje Wojny Dwóch Róż, ale od opasłych tomów poświęconych historii wolą przyjemną dla oka telewizyjną produkcję. Przeczytaj cały wpis.