Loading...

Kategoria: Filmy

Supercalifragilisticexpialidocious! ― „Mary Poppins”

Jeśli nie należycie do osób chronicznie unikających czy to kina familijnego, czy to musicali, z sentymentem wracacie za to do produkcji Disneya z czasów własnego dzieciństwa, powinniście koniecznie zapoznać się z najcudowniejszą guwernantką świata literacko-filmowego. To także idealny przykład filmu, któremu nie zaszkodził upływ połowy wieku ― wciąż czaruje i zachwyca, a jego ścieżki dźwiękowej można słuchać nieprzerwanie. Przeczytaj cały wpis.

Stary nie znaczy nudny ― „Gabinet doktora Caligari”

Muszę się Wam dziś do czegoś przyznać ― otóż, przez dość długi czas obawiałam się sięgania po stare filmy. Zakładałam, iż po tylu latach obcowania z najnowszymi technologami i efektami specjalnymi brak pełnej palety kolorów i dźwięku z pewnością będzie mi przeszkadzał i uniemożliwi cieszenie się opowiadanymi historiami. Jak się okazuje, myliłam się bardzo, a mój gust nie jest jednak do reszty spaczony przez hollywoodzkie blockbustery. Przeczytaj cały wpis.

Magia dźwięku i obrazu — „Fantazja” & „Fantazja 2000”

Obydwie „Fantazje” to wspaniałe widowiska, adresowane nie tylko do koneserów muzyki poważnej czy miłośników animacji studia Walta Disneya. Zamysłem twórców było zilustrowanie znanych utworów muzyki poważnej, powiązanie dźwięków z obrazami, oddanie nastroju kompozycji. Za ilustracje poszczególnych segmentów odpowiadali różni rysownicy, dzięki czemu każdy z nich wyróżnia się charakterystyczną kreską. Przeczytaj cały wpis.

Symfonia na sekstet — „Atlas chmur”

„Atlas chmur” nie mówi o niczym, o czym obyty widz tak naprawdę by od dawna nie wiedział. Jeśli więc ktoś oczekuje przesłania nowatorskiego, zaskakującego w ostatnich minutach — dołączy do głosów rozczarowanych, zarzucających obrazowi banał i miałkość. Dla mnie to jednak kinematograficzna Uczta Wyobraźni, niewiarygodnie piękna wizualnie, nowatorska w formie, finezyjna w łączeniu emocji, zachwycająca narracyjnie i wyśmienita aktorsko. Przeczytaj cały wpis.

„Bóg mordu” w trzech odsłonach

Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po „Boga mordu”, w formie dowolnej – czy to literackiej, czy filmowej, czy teatralnej. Warto zobaczyć, co dzieje się, gdy opadają maski i kruszą się konwenanse. I mieć tę świadomość, że w każdym, głębiej czy płycej, drzemie uśpione dzikie zwierzę, które w określonych warunkach może wydostać się na zewnątrz. Przeczytaj cały wpis.

Roztańczone papugi — „Rio”

Z seansu wyszłam w pełni usatysfakcjonowana. Rio nie jest filmem, który na nowo wynalazł koło w dziedzinie animacji. To produkcja sprawnie i zręcznie zrealizowana, z przepiękną oprawą audiowizualną, pełna akcji, żywiołowej muzyki i egzotycznego ptactwa. Jeśli odczuwacie animacyjny głód, nie możecie tego przegapić, a i ja pewnikiem za jakiś czas skuszę się po raz drugi, tym razem w wersji angielskiej. Przeczytaj cały wpis.

Goodbye blue sky — „The Wall”

Jeśli ktoś nie trawi twórczości brytyjskiej grupy, nie ma nawet po co oglądać „Ściany”. Dialogów prawie nie uświadczymy – cała treść zawarta jest w sugestywnym obrazie i tekstach utworów. Nie jest to film, który można w połowie przerwać, żeby zaparzyć herbatę. Ani taki, który można po prostu obejrzeć, odhaczyć na liście i zapomnieć. On zawsze będzie gdzieś w środku, czy się tego chce, czy nie. I dlatego też w mej prywatnej opinii ma rangę arcydzieła. Przeczytaj cały wpis.

Masakra na mitologii – „Starcie Tytanów”

Znacie mit o Perseuszu? Greckim herosie, który uciął głowę Meduzie, pokonał morskiego smoka, poślubił Andromedę, przypadkiem zabił własnego dziadka, a potem został królem i żył długo i szczęśliwie? Znacie? Jeśli tak – zupełnie niepotrzebnie. Hollywood po raz kolejny postanowiło bardzo swobodnie potraktować dorobek antycznej cywilizacji. I tak powstało Starcie Tytanów. Przeczytaj cały wpis.

Odlotowo – „Up”

Odlot momentami oczywiście też bawi, ale dużo częściej wzrusza lub skłania do chwili refleksji. Nie boi się pokazać śmierci, starości czy też skutku rozwodu rodziców na ich relację z dzieckiem. A wreszcie uświadamia, że od spełnienia samego marzenia ważniejsza jest pogoń za nim. Oraz to, iż marzenia wcale nie muszą stać na pierwszym miejscu. Przeczytaj cały wpis.

Maniakalnie zły – „Maniac”

Tegoroczny cykl Najgorszych Filmów Świata oficjalnie się rozpoczął i choć był to mój pierwszy bezpośredni kontakt z tym wydarzeniem to wiem już, że ujęło mnie całkowicie. Zastanawiam się też, czy za około 50-70 lat podobnie będzie odbierane przez potomnych współczesne kino? Czy produkowane dziś krwawe horrory, bazujące na masakrowaniu ludzkich ciał w celu szokowania i obrzydzania widza, za kilkadziesiąt lat również będą budzić jedynie uśmiech politowania? Przeczytaj cały wpis.