Loading...

Kategoria: Filmy

Kiedy komedia romantyczna jest dobra?

Komedie romantyczne mają w kulturze bardzo pod górę. Wielu kinomanów traktuje je pobłażliwie, jako produkty pośledniego sortu, od których nawet nie warto szczególnie wiele wymagać. Dlaczego tak często się nie udają? Mam na to dobre wytłumaczenie – komedia romantyczna to w gruncie rzeczy niełatwy gatunek do zrealizowania, a zagrać w nim musi jeden kluczowy element, bez którego nie może być mowy o angażującej historii… Przeczytaj cały wpis.

Zawód książkowy, zawód filmowy – „Brooklyn”

W tegorocznych podsumowaniach zarówno książkowy, jak i filmowy „Brooklyn” z pewnością będą zajmować miejsca na listach rozczarowań, choć każde z innych powodów i z własną listą grzechów. Irytująca powieść i miałka ekranizacja ― niestety, mimo jak najlepszych chęci tak mogę najtrafniej podsumować dokonania pisarza Colma Tóibína i scenarzysty Nicka Hornby’ego. Szkoda, wielka szkoda! Przecież mogło być lepiej. Przeczytaj cały wpis.

Oscary 2016 – faworyci i spekulacje

Dziś ostatni dzień, by pobawić się w spekulanta i spróbować przewidzieć, na kogo spłynie deszcz statuetek. Przyznaję, nie widziałam absolutnie wszystkich nominowanych filmów — części z braku czasu, innych z braku możliwości legalnego obejrzenia — ale sądzę, że i tak powinno mi się udać trafnie obstawić przynajmniej niektórych laureatów. W końcu Akademia niekoniecznie słynie z nieprzewidywalności. Przeczytaj cały wpis.

Dinozaur i jego chłopiec – „The Good Dinosaur”

Mam problem z najnowszą produkcją Pixar Animation Studio. Tak, tego Pixara – studia, któremu zawdzięczamy jedne z najambitniejszych hollywoodzkich animacji, takie jak „Wall-E”, „Up” czy „Inside Out”. Filmowcy z Kalifornii zaliczali mniejsze wpadki jedynie przy sequelach. Tymczasem „Dobry dinozaur” spotkał się z zaledwie umiarkowanie ciepłym przyjęciem, także z mojej strony. Co poszło nie tak? Czy to kwestia wyłącznie zbyt wysokich oczekiwań widzów? Przeczytaj cały wpis.

Cztery oblicza Carrie

Przeczytałam książkę. A potem obejrzałam trzy adaptacje. A potem zaczęłam pisać i pisać (tak to jest, jak się dorwę do klawiatury po takiej przerwie!). Jedno małe zastrzeżenie — to nie są recenzje. Jasne, sporo tu elementów recenzji, ale skupiam się przede wszystkim na moich odczuciach (gdyż powieść dość emocjonalnie odebrałam) i warstwie psychologicznej, a nie ocenie wszystkich możliwych elementów poszczególnych dzieł. Przeczytaj cały wpis.

Careful the wish you make – „Into the Woods”

Stephen Sondheim, jeden z najbardziej znanych kompozytorów i autorów tekstów do przedstawień musicalowych, pisze muzykę rozpoznawalną od pierwszej nuty. Nawet jeśli nie śledzicie broadwayowskich spektakli, ale kojarzycie choćby ekranizację „Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street” sprzed paru lat, to już po kilku dźwiękach otwierających „Into the Woods” poczujecie się jak w domu. Przeczytaj cały wpis.

10 filmów, które pokazałabym swoim dzieciom

Wpis powstał w odpowiedzi na zaproszenie Zwierza Popkulturalnego do udziału w filmowym wyzwaniu. Należało wybrać dziesięć filmów wartych pokazania osobie, którą chciałoby się wprowadzić w świat filmu. Chodzi nie o to, by powtarzać, jakie są najważniejsze produkcje w historii kina, ale o wybór pozycji, które albo są ważne, albo pozwalają czegoś się o kinie nauczyć. W mojej interpretacji powstało z tego dziesięć filmów, które pokazałabym swoim dzieciom. Przeczytaj cały wpis.

Gdzie się podziały tamte dystopie…

Oto próba zrozumienia przeze mnie kolejnej mody w kulturze zakończyła się niepowodzeniem. Po romansach z wampirami, wilkołakami i innym paranormalnym tałatajstwem w segmencie YA przyszedł boom na dystopie, a de facto na pozbawione sensu konstrukty polityczne i bohaterki nieco bardziej skore do działań niż panny wzdychające do istot z kłami. Wydaje się to jakimś niewielkim krokiem naprzód… Czy na pewno? Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Najpierw książka, potem film

Moja postawa wobec kolejności poznawania pierwowzoru i jego ekranizacji nie jest spójna i zależy od wielu czynników. Czasami nie przeszkadza mi obejrzenie filmu w pierwszej kolejności; stosunkowo często ograniczam się wyłącznie do filmu, rezygnując z lektury. Ale zdarza się i tak, że książka ma bezwzględne pierwszeństwo i póki jej nie przeczytam, nie ma szans, bym skusiła się na seans. Oto pięć sytuacji, w których ma to zastosowanie. Przeczytaj cały wpis.

Oscary 2014 – faworyci i spekulacje

Nadeszła pora na oscarowe spekulacje! Obejrzałam już prawie wszystkie nominowane filmy, które obejrzeć chciałam, dlatego też dziś pozwolę sobie pobawić się we wróżkę i poprzewidywać, kto niedzielną galę opuści ze statuetką w dłoniach, a kto będzie musiał obejść się smakiem. Przedstawiam najważniejsze dla mnie kategorie, opisuję nominowanych, a potem staram się wskazać zarówno prawdopodobnych zwycięzców, jak i moich prywatnych faworytów. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Filmy o superbohaterach

Odkąd tylko przyszło mi na myśl wprowadzenie na blogu cyklu TOP 5, kwestia kina superbohaterskiego była jedną z pierwszych wymagających zarezerwowania tematu dla siebie. Musiało minąć jednak trochę czasu, bym zdołała wybrać zaledwie tak niewielką garstkę tytułów ― a przecież wiele innych, prócz niżej wymienionych, również mnie urzekło! Reguły wpisów są jednak bezlitosne, a skoro może być tylko pięć ― to będzie tylko pięć. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Śpiewające czarne charaktery

Śpiewanie kojarzy się raczej z pozytywnymi bohaterami, dającymi w piosenkach ujście zachwytowi nad otaczającym ich światem. Wystarczy przypomnieć sobie klasyczną disneyowską księżniczkę wykonującą duety z leśną zwierzyną. Ale śpiewają też czarne charaktery ― najczęściej o swoich niecnych planach. Wybrałam dziś dla Was moją ulubioną piątkę śpiewających postaci negatywnych, których utwory zapadają w pamięć i wywołują dreszcze. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Co mnie wkurza w tłumaczeniu tytułów filmów

O okropnych czy głupich przekładach tytułów na polski można by mówić godzinami i wymienić ich setki, dlatego dziś postanowiłam wskazać wam, jakie zabiegi dystrybutorów denerwują mnie szczególnie mocno. Podejmuję próbę, z reguły nieudaną, domyślenia się, dlaczego ktoś mógł pomyśleć, że właśnie na produkcję pod takim, a nie innym tytułem, widzowie pójdą chętniej. Czy aby na pewno? Przeczytaj cały wpis.

Zekranizujcie to! Musicale, które powinny trafić do kin

Uwielbiam musicale. Niestety, z racji tego, że do zagranicznych teatrów nie jest mi po drodze, a chętnie zobaczyłabym coś więcej niż kiepskie nagrania zamieszczane na YouTubie, pokładam nadzieję w Hollywood, które co kilka lat porywa się na wielkobudżetową próbę przeniesienia na ekran jednego ze słynniejszych tytułów, by przywołać choćby „Upiora w operze” czy „Les Miserables”. Czego jednak brakuje, jakie produkcje marzą mi się najbardziej? Przeczytaj cały wpis.

Niech przemówi film niemy ― czyli jak polski dystrybutor zabił „Robaczki z Zaginionej Doliny”

Uważam, że powszechne przyzwolenie na dubbingowanie filmów jak leci (najczęściej powiązane z dystrybucją wyłącznie takiej wersji) może nieść ze sobą jedynie coraz gorsze skutki. Chciałabym, by było to tylko moje biadolenie. Niestety, miarka się przebrała po dokonaniu niedopuszczalnej i zatrważającej ingerencji w film „Robaczki z Zaginionej Doliny”, który Polacy postanowili zdubbingować. Mimo że oryginał to film niemy. Przeczytaj cały wpis.