Ewangelia według Dicka — „Boża inwazja”, Philip K. Dick

By | 4 stycznia 2012

Herbowi Asherowi, obsługującemu transmisje audio i wideo na planecie CY30-CY30B, objawia się Jah. Ukazuje się w stojącej w ogniu konsoli sterującej, która płonie, ale nie spala się. Nakazuje opiekę nad chorą na stwardnienie rozsiane Rybys Rommey, ponieważ z niej narodzić ma się nowe wcielenie Boga na Ziemi, Emmanuel. Jednakże w wyniku wypadku samochodowego chłopiec przychodzi na świat z uszkodzeniem mózgu i nie wie, kim tak naprawdę jest. Wkrótce na jego drodze staje tajemnicza dziewczynka, Zina, która próbuje przywrócić mu pamięć…

Trudno pisać o fabule „Bożej inwazji” w sposób, by tym, którzy jeszcze z twórczością Philipa K. Dicka się nie zetknęli, książka nie wydawała się stekiem bzdur spisanych przez nie w pełni świadomego szaleńca. Liczne nawiązania do religii, otoczka science fiction, świat rządzony przez Światopogląd Naukowy, Kościół Islamsko-Chrześcijański, partię komunistyczną i system sztucznej inteligencji zwany Wielkim Bałwanem, w którym normę stanowią latające samochody i tablety z logiem IBM – oto jedynie niektóre z elementów przedziwnej mieszkanki, jaką znajdziemy w drugim tomie Trylogii Valisa.

Powieść trudno nazwać kontynuacją części pierwszej – próżno szukać w obu dziełach tych samych bohaterów czy choćby tego samego świata przedstawionego. Na poziomie idei nie można jednak odmówić „Bożej inwazji” ciągłości w stosunku do myśli i wątpliwości przedstawionych w „Valisie”, a także większej przystępności. Warto zauważyć, iż w porównaniu do swojego poprzednika „Boża inwazja” zawiera dużo więcej elementów science fiction, choć, jak to zwykle w powieściach Dicka bywa, trudno określić je mianem szczególnie istotnych.

Esencję „Bożej inwazji” stanowią bowiem rozważania teologiczne, zarówno te dotyczące walki dobra ze złem, jak i te bardziej osobiste, skoncentrowane na jednostce ludzkiej poszukującej swojego Obrońcy. Ponownie mamy także do czynienia z charakterystycznym dla pisarza zabiegiem wielopłaszczyznowej rzeczywistości, przywodzącej na myśl choćby „Ubika”, w której to, co realne, miesza się z ułudą. W połączeniu z niechronologiczną, ale potoczystą narracją, tworzy to kolejny utwór, w jakim już od pierwszej strony wyczuwa się charakterystyczne pióro amerykańskiego pisarza.

„Boża inwazja”, przedostatnia ukończona powieść Philipa K. Dicka, to kolejna lektura obowiązkowa dla miłośników jego twórczości. Oraz kolejna porcja bredni i urojeń dla tych, którzy prozy Dicka nie trawią. I choć fabularnie mamy do czynienia z dziełem autonomicznym, warto mimo wszystko wcześniej zapoznać się z „Valisem”, by wiedzieć, czym jest promień różowego światła, z którym styka się sam Bóg.

  • Tytuł: Boża inwazja (The Divine Invasion)
  • Autor: Philip K. Dick
  • Cykl: Trylogia Valisa
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Seria wydawnicza: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
  • Rok wydania: 2011
  • Liczba stron: 312
  • ISBN: 978-83-7510-119-5


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.

3 thoughts on “Ewangelia według Dicka — „Boża inwazja”, Philip K. Dick

  1. silaqui

    NIe tylko smakowicie, ale i mniej odstraszająco niż „Valis” :)
    Jednak skoro by zrozumieć „Bożą Inwazję” należy przeczytać „Valisa” to chyba nie będę miała wyboru :P

    Reply
  2. Oceansoul Post author

    Nie tyle, by zrozumieć – bo w gruncie rzeczy „Boża inwazja” to autonomiczna powieść o własnym początku, końcu, świecie, etc. Po prostu pewna ciągłość na poziomie idei sprawia, że dobrze jest móc spojrzeć, jak to, co przekazuje Dick, ewoluuje z jednej książki do drugiej. I wyłapać kilka nawiązań. Ale jeśli „Valis” bardzo Cię zniechęca, to możesz zacząć i od Inwazji. :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *