Raj dla uszu — „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, Philip K. Dick (audiobook)

By | 16 stycznia 2013

Audiobooki nie są wynalazkiem nowym, z roku na rok zyskują jednak zauważalnie większą popularność. Do tej pory tego typu forma przekazu kojarzona była z jednym lektorem, czytającym w skupieniu powieść — z tego względu niektórym odbiorcom trudno było skoncentrować się na treści, śledzić dialogi i wsłuchiwać w monotonny głos. Okazuje się, że audiobooka można nagrać również zupełnie inaczej i nadać mu formę radiowego słuchowiska, z którym obcuje się z taką samą pasją, z jaką oddaje się lekturze wciągającej książki.

Na rynku dostępnych jest kilka tytułów nagranych przez zespoły aktorów, uzupełnionych o efekty dźwiękowe i podkład muzyczny — wymienić można choćby megaprodukcję „Narrenturm” czy nagrodzoną prestiżową Złotą Kaczką „Grę o tron”. Ubiegłej jesieni głośno było także o premierze wersji audio jednej z najsłynniejszych powieści science fiction, czyli „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” autorstwa Philipa K. Dicka. W niespełna siedmiogodzinnym nagraniu usłyszymy trzydziestu jeden aktorów, syntezator mowy oraz muzykę w wykonaniu zespołu Pink Freud.

Zarys fabuły — czy to z książki, czy z jej słynnej ekranizacji — znają pewnikiem wszyscy miłośnicy fantastyki naukowej. Główny bohater, Rick Deckard, pracuje jako łowca androidów, ściga zbiegłe z Marsa istoty stworzone do służenia przesiedlonym ludziom. Na zniszczonej, częściowo opuszczonej Ziemi, „andki” próbują wtopić się w tłum i uchodzić za istoty ludzkie. Deckard rozpoczyna poszukiwania uciekinierów. By zidentyfikować ich, przeprowadza test empatyczny — jedynie współczucie, troska o inne osoby i miłość do zwierząt odróżniają maszyny od prawdziwych obywateli. A przynajmniej tak było do momentu wprowadzenia na rynek nowego, lepszego modelu. Granice człowieczeństwa zaczynają z wolna się zacierać, a Deckarda ogarniają coraz większe wątpliwości — czy androidy zawsze zasługują na śmierć?

Jak w każdym utworze Philipa K. Dicka, esencję powieści stanowią nie wydarzenia czy poczynania głównego bohatera, a problematyka — w tym przypadku kwestia pojmowania i definiowania człowieczeństwa, określania i obalania jego granic. To, co wyróżnia „Blade Runnera” na tle innych dokonań pisarza, to przede wszystkim łatwość w odbiorze. Słuchacze audiobooka, którzy nie zetknęli się wcześniej z twórczością amerykańskiego literata i nie zdają sobie sprawy z charakterystycznych, nietypowych elementów obecnych w jego prozie, mogą bez przeszkód sięgnąć po tę pozycję i nie odczuwać zagubienia czy też zdezorientowania. „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” jest powieścią z jednej strony przystępną, z drugiej zaś — wizjonerską i dostarczającej sporej dozy refleksji.

Realizacja wersji audio stoi na najwyższym poziomie. W pamięć zapada najbardziej rola Johna Isidore’a w wykonaniu Łukasza Simlata — odgrywana przez niego postać była o tyle problematyczna, że należy do tzw. specjali, obywateli drugiej kategorii, jest niezbyt bystra, zastraszona, czasem się jąka. Wcielając się w Isidore’a, bardzo łatwo można było popaść w przesadę i przeszarżować, ale w tym przypadku nie miało to miejsca, a słuchacze otrzymali kreację znakomicie wyważoną i dopracowaną. Bardzo dobrze spisali się także Robert Więckiewicz jako narrator oraz Anna Dereszowska w roli apatycznej żony Deckarda, Iran.

Najsłabszym ogniwem audiobooka jest moim zdaniem główny bohater grany przez Andrzeja Chyrę. Jego Rick Deckard to postać pozbawiona wyrazu, charyzmy (jaką prezentował choćby Harrison Ford w filmowej adaptacji), dość trudno wyobrazić ją sobie jako policjanta ścigającego śmiertelnie niebezpiecznych zbiegów. Pozostałym aktorom nie można niczego zarzucić, a ich barwy głosu zostały dobrane trafnie.

Nagranie uzupełniają efekty dźwiękowe, takie jak echo kroków, otwieranie drzwi, beczenie owcy. W tle słychać odgłosy telewizora czy radia, gdy mowa o nich w narracji. Wszelkie efekty, podobnie jak słowa wypowiadane przez aktorów, zostały wygenerowane w przestrzeni trójwymiarowej — dzięki temu, jeśli słucha się audiobooka w słuchawkach, odnosi się wrażenie, że dźwięki nas otaczają, dochodzą z różnych stron, a postaci przemieszczają się albo nawołują z oddali. To pierwsza tego typu realizacja książki w wersji audio w Polsce i eksperyment ten okazał się niezwykle udany.

Na koniec warto podkreślić jedno — „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” to po prostu pozycja obowiązkowa, nie tylko dla miłośników science fiction, ale po prostu wartościowej literatury. Forma przekazu nie jest tu szczególnie istotna. Jeśli jednak odbiorca nie miał jeszcze okazji zapoznać się z żadnym audiobookiem albo też źle wspomina spotkanie z książką czytaną przez jednego lektora, powinien dać szansę właśnie tej produkcji. Wysoki poziom realizacji, innowacyjna technologia, plejada świetnych aktorów i niezwykły materiał literacki gwarantują siedem dobrze spędzonych godzin.

  • Tytuł: Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? (Do Androids Dream of Electric Sheep?)
  • Autor: Philip K. Dick
  • Wydawnictwo: REBIS / Audioteka.pl
  • Rok wydania: 2012
  • Czas trwania: 6 h 43 min
  • Czyta: zespół aktorów


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi Insimilion.

13 thoughts on “Raj dla uszu — „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, Philip K. Dick (audiobook)

  1. Agnieszka

    Ale się napaliłam! Powiem, że jestem zachwycona pomysłem nagrywania książek przez gigantyczne zespoły aktorów. Słyszałam wiele dobrego o Narrenturmie (nabyłam), nie wiedziałam, że w ten sposób nagrano też Dicka (nabędę!).
    Simlat jest świetnym aktorem, chyba trochę niedocenianym, ale ma fizys i umiejętności aktorskie, które wyjątkowo go wyróżniają.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Mnie też ten pomysł zachwyca i mam nadzieję, że będzie z czasem takich produkcji coraz więcej. A najlepiej żeby tak jeszcze kilka ‚Dicków’ mi nagrali, ale podejrzewam, że może być ciężko, pozostałe tytuły chyba nie są tak popularne jak „Blade Runner”.

  2. Immora

    Ależ mnie zachęciłaś :) Tak jak Agnieszka, niedawno nabyłam sobie Narrenturm, i Dick mógłby być kolejny :) Chociaż jeszcze zastanawiam się nad Grą o Tron, też słuchowisko :D

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      „Gra o Tron” też mnie strasznie kusi, słuchałam próbek i brzmiały świetnie! Ale na razie się wstrzymam i zobaczę, czy nagrają wszystkie tomy, wolałabym mieć od razu komplet. ^^

  3. Francuz

    No… taki audiobook to ja rozumiem :D
    Na razie wystarczy mi jednak „Blade runner” w wersji książkowej.

    Oceansoul – bardzo fajny blog!
    Będę zaglądał do ciebie od czasu do czasu ;)

    Reply
  4. Agnes

    Dicka lubię, przedmiotową książkę lubię, audiobooki lubię. Ale co do słuchowisk, miałam do czynienia tylko ze słuchowiskiem na podstawie jednej z powieści Joanny Chmielewskiej i jak ją lubię, tak słuchowisko było porażką.
    Więc nie wiem. :)

    Reply
  5. Adrian

    Masz świetny blog i dlatego nominowałem cię do Liebster Award :D Więcej info na moim blogu : midcyru.blogspot.com.Pozdrawiam :D

    Reply
  6. Głos Papierofonu

    Witam!
    Jeśli tak bardzo spodobały Ci się audiobooki nagrywane przez zespoły aktorskie, to radzę spróbować kontynuacji „Narrenturm” – „Bożych bojowników” Sapkowskiego. Poza tym zostały nagrane również opowiadania wiedźmińskie tego autora. Również w pełnej oprawie i z doborową obsadą.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *