Loading...
Literatura

Gdzie kończy się człowieczeństwo? – „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”

Rok 2021, postapokaliptyczna Ziemia po Ostatniej Wojnie Światowej. Kto tylko może sobie na to pozwolić, ratuje się emigracją do jednej z marsjańskich kolonii, zaś ONZ zachęca ludzi do opuszczania zniszczonej planety perspektywą otrzymania androida, całkowicie im podległego pomocnika. Radioaktywny pył wciąż wywołuje choroby, dzieląc pozostałe na Ziemi osoby na te pełnoprawne oraz tzw. specjale, pozbawione możliwości zawarcia małżeństwa, płodzenia potomstwa czy emigracji. O wiele lepiej od nich traktuje się zwierzęta, których przy życiu nie pozostało wiele. Warte są majątek, ale każdy szanujący się obywatel musi posiadać jednego konia, kozę albo chociaż wiewiórkę – by udowadniać wszystkim swoje człowieczeństwo.

Obnoszenie się ze swoim współodczuwaniem jest konieczne, bowiem zdolności empatyczne to jedyne, co odróżnia człowieka od androida. Cóż jednak się stanie, gdy ta różnica zacznie coraz bardziej się zacierać? Dzięki nieustającemu postępowi technicznemu powstają kolejne modele androidów, coraz doskonalsze i coraz bardziej ludzkie. Co stanowi więc o istocie człowieczeństwa? Czemu ludzie i androidy nie mogą koegzystować jako jedno społeczeństwo? Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Na te pytania będzie szukać odpowiedzi nie tylko główny bohater, łowca androidów Rick Deckard, ale także każdy czytelnik, który pozwoli się oczarować prozie Philipa K. Dicka.

„Blade Runner” wydaje się najłatwiejszą w odbiorze powieścią Dicka spośród wszystkich dotychczasowych wznowień Wydawnictwa REBIS. Nie zabrakło w niej trzymającej w napięciu fabuły ani zwrotów akcji, wartkiej narracji ani żywych dialogów. To książka, od której bez obaw można zacząć poznawanie twórczości tego pisarza, by stwierdzić, czy jego lekki styl, ułatwiający przemycanie ważkich treści, kogoś zachwyca. Rozważania o naturze ludzkiej powinny zaś przyciągnąć wszystkich tych, którzy w literaturze science fiction szukają czegoś więcej oprócz solidnej porcji rozrywki.

Tradycyjnie, warto zawiesić oko na szkicach odpowiadającego za oprawę graficzną serii Wojciecha Siudmaka, a także zapoznać się z przedmową, tym razem autorstwa znanego tłumacza Lecha Jęczmyka. Jak pisze Jęczmyk, trudno rozpatrywać niektóre aspekty powieści Dicka w oderwaniu od osoby autora, dlatego też dobrym pomysłem będzie zaznajomienie się ze skróconą biografią pisarza i kilkoma interesującymi faktami z jego życia zawartymi na początku książki.

Po tę pozycję warto sięgnąć także dlatego, że nasza cywilizacja może stanąć niebawem przed podobnym dylematem, co ten przedstawiony na kartach „Blade Runnera”. Miast korzystać z badającego empatię testu Voigta-Kampffa, do odróżniania człowieka od maszyny używamy testu Turinga, dobrnęliśmy jednakże do momentu, kiedy pomyślnie jest w stanie zdać go komputerowy skrypt, a oblać – istota ludzka, zaś rozmowy ze słynnym Cleverbotem potrafią być bardziej interesujące od niektórych konwersacji z żywym człowiekiem. I choć do stworzenia androidów i kolonizacji innych planet jeszcze daleka droga, już teraz powinniśmy zacząć się zastanawiać, gdzie zaczyna i kończy się człowieczeństwo.

  • Tytuł: Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? (Do Androids Dream of Electric Sheep?)
  • Autor: Philip K. Dick
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Seria wydawnicza: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
  • Rok wydania: 2011
  • Liczba stron: 272
  • ISBN: 978-83-7510-131-7


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.

  • Po nieudanej próbie przebrnięcia przez „Człowieka z Wysokiego Zamku”, „Blade Runner” to moja jedyna nadzieja na oswojenie Dicka. Sądząc po Twojej recenzji – może się udać.:)

  • To trzymam kciuki, by było to bardziej udane spotkanie. :) „Blade Runner” wydaje mi się dużo lepszą książką na zaczynanie z Dickiem, zwłaszcza jeśli lubi się science fiction bardziej typowe, niż całkowicie eksperymentalne.
    Ale jakbym miała typować swojego faworyta spośród znanych mi powieści Dicka, to bez wahania wskazałabym „Ubika”.

  • Dick… Pamiętam że moja pierwsza z nim przygoda to były dwie książki: zbiór opowiadań (którego tytułu, o zgrozo! nie pamiętam…) i właśnie „Blade Runner”. Obie pozycje bardzo mi przypadły do gustu przez ponadczasowość zawartych w nich wartości i lekkość pióra autora. Aż serce mi się kraje gdy widzę to wydanie – jest po prostu piękne :) i choć ilustracji nie widziałam to czuję w kościach że Siudmak idealnie oddał klimat powieści.
    Pozdrawiam.
    SIlaqui :D

  • Oj tak, szkice są cudowne. Już przy reedycji „Diuny” Siudmak zwrócił moją uwagę, więc fakt zaangażowania go do opracowania szaty graficznej wznowień Dicka niezwykle mnie ucieszył. Oby jeszcze kiedyś w przyszłości Rebis nawiązał z nim współpracę – kupię w ciemno, niezależnie od książki. :D
    Pozdrawiam również! :)

  • Oooo komentarze :D Brawo Oceansoul

    Ja właśnie od „Blade Runnera” zacząłem, a teraz przerabiam „Ubika”. Dick ma bardzo ciekawy styl, który pewnie nie każdemu się spodoba.

    Silaqui czyżbym ja Cię tu przyciągnął? ^^ Tak grafiki Siudmaka są niesamowite, idealnie pasują do charakteru powieści. Polecam zgarnąć w empiku albo innej księgarni i obejrzeć je, jeśli nie masz w planach rychłego zakupu.

  • Ach, dziękuję. Tyle że to nie moja zasługa. :D
    Styl Dicka urzekł mnie od pierwszego zdania, jakie przeczytałam. Wydaje mi się, że Dick pisze na tyle lekko i prosto, że trudno odrzucić go ze względu na sam styl – prędzej za treści pomiędzy wierszami, szalone pomysły czy też zwyczajne robienie czytelnikowi wody z mózgu, jak w „Ubiku” czy „Człowieku…”.
    Ale, jako że jestem jego twórczością całkowicie zauroczona, to trzeba brać na moje zachwyty lekką poprawkę. ^^

  • @Oceansoul – „Diunę” widziałam ostatnio w sklepie i omal się nie popłakałam :P Jeśli Siudmak trzyma poziom (a trzyma na pewno, bo widziałam jego grafiki kiedyś w internecie) to pozostaje mi jedynie wyć do księżyca i czekać na zastrzyk gotówki :P

    @Harashiken – owszem, to przeglądając Twojego bloga trafiłam na Oceansoul :) :)

  • Oceansoul: Pokrętnie działa ta Twoje subskrypcja. O Twojej odpowiedzi mnie powiadomiła, o Silaqui już nie :/ No ale tak czy siak zawiadamia, że coś się w komentarzach ruszyło więc nie jest tak tragicznie.

    Może i pisze lekko, ale mnie np. klimat powieści wydaje się strasznie ciężki i ponury, a przynajmniej to najlepsze określenia jakie mogę wymyślić.

    Silaqui: Ha! ^^

    Trzyma trzyma, niesamowite są grafiki w Dick’ach.

  • Ps. A nie, wybacz namieszałem, to był Twój mail a nie powiadomienie. Zatem przykro mi to stwierdzić ale mnie subskrypcja nie działa :/

  • To nie rozumiem, jak to działa, a właściwie – czemu nie działa. Jak zarządzam subskrypcjami, to Twój mail jest na liście.
    No nic, popytam kogoś bardziej obeznanego, może się dowiem, co dalej z tym problemem robić.

  • No ja też subskrypcje mam zaznaczoną i w jakieś opcje wejść mogę by komentarze danego postu odznaczyć z subskrypcji jednak powiadomień nie ma i przypuszczam, że nie tylko do mnie one nie przychodzą.

    Widzisz, same problemy z tym blogiem :P

  • @Harashiken – trzeba po prostu częściej sprawdzać, a nie zwierzać subskrypcjom :P